piątek, 23 czerwca 2017

Tatuś



Weszliśmy z Szymonkiem już w ten etap, kiedy dziecię kurczowo trzymające się mamy wpatrzone w swego tatę wyrywa się do przodu. Tak, teraz to tata jest tym naj… Dla Szymka (dla mnie zresztą też) to prawdziwy bohater!!! Lubię obserwować ich wspólne zabawy – tarmoszenie się na dywanie, wspólne gotowanie np. ulubionych Szymonka naleśników, jak ćwiczą jazdę na rowerze, rolowanie a ostatnio nawet oglądanie meczu. Czasem mi wstyd, że gdy moje kobiece emocje (jest ich pełna paleta barw) biorą w górę to Tata jest tym najbardziej opanowanym, wyważonym, który panuje nad sytuacją. Uwierzcie mi, nie tylko Szymka wtedy umie doprowadzić do pionu hehe… A co o swoim tacie mówi sam Szymonek?


- Tata zawsze powtarza:
- Jedź na rowerze

- Jego ulubiona potrawa to:
- Naleśniki i sernik

- W wolnym czasie:
- Bawi się ze mną i opiekuje się Marysią

- Lubię, gdy Tata:
- Bawi się ze mną

- Mój Tata nauczył mnie:
- Jeździć na rowerze

-Jest mistrzem w:
- Ćwiczeniu

- Moje najlepsze wspomnienie związane z Tatą to:
- Jazda na rowerze

Taki Tatuś to prawdziwy skarb! Dziś świętujemy!


wtorek, 20 czerwca 2017

"Marcelino chleb i wino" oraz "Wielka podróż Marcelina"



Kiedy po porodzie wróciłam z Marysią do domu Szymek tryskał radością i duma go rozpierała, że ma siostrę. Każdemu podkreślał, że „ta dzidzia jest nasza”. Ale przypomniał sobie też Basię i zaczął zadawać nam typowo eschatologiczne pytania. Zdarzyło się, że gdy mała miała katar spytał się, czy ona też umrze? Po pewnym czasie temat przycichł aż do Wielkiego Tygodnia, kiedy przygotowywaliśmy się do świąt Wielkiej Nocy. Szymek znów zaczął pytać o różne symbole pojawiające się w kościele i temat śmierci wrócił do naszego domu. No właśnie, o ile o Bożym Narodzeniu mówi nam się łatwo i śpiewamy dzieciom piękne kolędy o tyle z Wielkanocą był już problem. Jak powiedzieć dziecku o krzyżu żeby go nie przestraszyć? Kiedy jest właściwy moment?
Jeżeli chodzi o pytanie nr 2 to odpowiedź jest bardzo prosta; dziecko przez swoje pytania samo da nam znać, że przyszedł odpowiedni czas. I co dalej? 

Nam pomógł „Marcelino chleb i wino”. Ta piękna hiszpańska legenda o chłopcu, który wychowywał się w murach zakonu franciszkanów dała Szymonkowi odpowiedź na wszystkie nurtujące go pytania. Był to czas wspólnego czytania i poważnych rozmów, które obojga nas ubogaciły.   Marcelino… - to wyjątkowa opowieść, która wciągnie nie tylko dzieci ale również dorosłych. Na początku byłam zdziwiona tym, że wszystko jest tak realistycznie opisane, ale jak się okazało nasz synek doskonale się w tym odnalazł; przeżywał i dopytywał – wszystko przyjmował bardzo naturalnie. Nasza książka jest z Wydawnictwa św.Antoniego, okładka twarda, kartki zszyte więc dobrze się trzymają a najbardziej zachwycają nas ilustracje – są naprawdę ładne.
Jak już poznacie Marcelino i poczujecie klimat opowieści to ogarnie Was niedosyt. Będziecie w głowie mieć mnóstwo pytań odnośnie samego bohatera jak i innych wątków, które zostaną poruszone ale nie do końca wyjaśnione. Na szczęście odpowiedź zawarta została w drugiej części pt. „Wielka podróż Marcelina”. W tej części wszystkie zagadkowe wątki zostaną wyjaśnione a cała historia pozostawi po sobie piękne wspomnienie przeczytanej lektury, do której można z dziećmi wracać wiele razy, przeżywając wielkie przygody Marcelina, który jak każde dziecko jest radosny, psotliwy, sprytny i dziarski aż pewnego dnia… 😉




piątek, 2 czerwca 2017

5 typów ubioru dzieci



Jest pięknie! W końcu czuć w pełni zapach wiosny i z nadzieją patrzymy na zbliżające się lato. Aura na dworze sprzyja długim spacerom. Pakuję torbę, biorę wózek i ruszamy z Marysią przed siebie, najczęściej droga prowadzi nas do lasu. A jak to mówią, im dalej w las tym więcej drzew. Podobnie jest z moimi obserwacjami – im dłużej spaceruję tym większe mam wątpliwości jaką właściwie mamy porę roku. J Z ciekawością obserwuję jak ubrane są dzieci w wózkach. Temat ubioru dzieci jest naprawdę ciekawy, zaobserwowałam kilka typów.
1)                 Na cebulkę
Wydaję się to sensowne, pod warunkiem, że warstwy owej cebulki są racjonalnie nakładane jak również zdejmowane. Moim zdaniem wystarczyłoby jakby nasza cebulka w taką pogodę miała z sobą dwie warstwy – z czego jedna na wszelki wypadek jest gdzieś schowana a drugą dziecko ma na sobie. Niestety większość spotkanych cebulek ma na sobie kilka warstw np.: podkoszulkę lub bluzeczkę z krótkim rękawem, na bluzka z długim rękawem, do tego dochodzi polar lub bluza, ewentualnie kamizelka. Trudno mi opisać, czy spodnie są długie, czy krótkie ponieważ najczęściej nogi dziecka okryte są kocykiem. Kiedy mama cebulki dojrzeję do tego, aby dziecku zdjąć część ubrań i zostawić jej krótki rękaw nagle odkrywa – oj ale się spociłeś. Hmmm czemu mnie to nie dziwi?
2)                 Pod kocykiem
Kocyk, kocyk i jeszcze raz kocyk… Obojętnie czy jednolity, czy we wzory ważne, że jest to kocyk. Dziecko na pewno nie zmarznie, najwyżej się zagotuje. Trudno malucha dojrzeć i ocenić bardziej szczegółowo jego ubiór – widać tylko głowę. Droga mamo, czy przy temperaturze 23 stopni Twoje dziecko naprawdę potrzebuje tego kocyka? Nie ważne czy jest to roczniak, czy niemowlę ono naprawdę tam paruje! A jeżeli chcesz już je czymś przykryć bo np. śpi to polecam zwykłą pieluszkę tetrową.
3)                 Czapeczka
Styl z czapeczką jest w Polsce bardzo popularny i wynika z błędnego przekonania, że uszy naszych dzieci są w niebezpieczeństwie. Owy mit przekazywany z pokolenia na pokolenie dobrze się rozgościł w naszej świadomości. Dlatego czy słońce, czy deszcz czapeczka zawsze z nami jest. A tak już na poważnie to ja rozumiem kapelusz, chustę aby chronić główkę dziecka przed słońcem ale czapki? To mnie już przeraża. Czy naprawdę drogie mamy uważacie, że taki wiosenny wiaterek może zrobić Waszym dzieciom krzywdę? Podsumuję ten wywód cytując naszego pediatrę: „Czapki mają chronić przed przeciągiem i chłodem a nie przed wiatrem. Wiatr nam krzywdy nie zrobi”.
4)                 Francja elegancja
Te dzieci są jak z reklamy. Ich dobrane ciuszki wręcz zachwycają; tylko nie zawsze jest to adekwatne do sytuacji, czy też otoczenia. Eleganckie nie zawsze oznacza funkcjonalne.
5)                 Po duńsku
To jest mój ulubiony model, z którego dużo korzystamy. Co prawda nie wszystko mi w nim pasuje do końca, ale i tak z tego modelu czerpiemy jak najwięcej. Model po duńsku to dzieci ubrane w stylu: nie ważne czy pasuje – liczy się to, że wygodne. Tu najważniejsza zasada „im mniej tym lepiej” oraz „brudne dziecko to szczęśliwe dziecko”. Typ – jak zmarznie nic mu się nie stanie, pobrudzi ubranie to się wypierze. Czapka? A co to takiego? Te dzieci są brudne, silne, uśmiechnięte i zdrowe a mamy to prawdziwe bohaterki, które nie chuchają na swe pociechy i nie przejmują się tym, że mają tyle prania.
Drogie Mamy, zapewne każda z nas jest w większej czy mniejszej mierze mieszanką tych wszystkich typów. Nieraz zdarzyło się nam popełnić błąd i ubrać naszą pociechę albo za ciepło, albo za lekko. Jednak jak mawia nasz lekarz: jak zmarznie to nie zachoruje ale jak się przegrzeje to go już na pewno zawieje. Dlatego nie wierzcie w żadne dodatkowe warstwy. Nie wiesz jak dziecko ubrać? Ubierz mu zestaw podobny do Twojego i cieszcie się wspólnym spacerkiem. A jeżeli boisz się, że Twoje dziecko zmarznie, bo może popsuć się pogoda, to po prostu schowaj coś dodatkowego do torby.