piątek, 6 października 2017

JEST TAKIE MIEJSCE - SPEŁNIENIE DZIECIĘCYCH MARZEŃ



Jest takie miejsce w Danii, gdzie spełniają się dziecięce marzenia. Billund to miasto, które kusi i nie sposób je ominąć zwiedzając Danię. Dla Szymka był to najważniejszy punkt naszej wycieczki, baaa nawet całych wakacji. Weszliśmy już w taki etap, gdzie klocki Lego są tymi zabawkami naj… Dlatego po przekroczeniu bram Legolandu serducho Szymonka zaczęło bić szybciej a na twarzy pojawiła się radość i ekscytacja.

Legoland to istny raj dla dzieci, to wspaniałe miejsce, do którego można wracać. To, co mnie najbardziej urzekło to fakt, że jest tam dużo atrakcji dla całej rodziny. Nawet Marysia skorzystała i płynęła łódką, jeździła samochodem, pociągiem itp. Można tu przyjeżdżać wiele razy, ponieważ co sezon niektóre atrakcje są modyfikowane i powstaje coś nowego. A choć spędziliśmy tu cały dzień i opaleni byliśmy niczym czekoladki to i tak nie udało nam się wszystkiego zobaczyć. Jak się pewnie domyślacie, bilety kupuje się na cały dzień, dzięki czemu można do woli korzystać z przygotowanych atrakcji. Na niektórych „mocniejszych” atrakcjach dzieci muszą mieć odpowiedni wzrost, który weryfikują osoby w bajkowym przebraniu, trzymające tyczki ze wskaźnikiem wzrostu. Jedyny minus to kolejki. Na początku i na koniec dnia czas oczekiwania był krótki od 5 do 10 minut, jednak w ciągu dnia trzeba było liczyć się z tym, że na jedną atrakcję można czekać nawet do godziny. Z jednej strony myśl o czekaniu jest przerażająca, z drugiej strony, gdy jest się tam na miejscu to czas szybciej mija i oczekiwanie w kolejce z nutą ekscytacji a czasem nawet strachu nie jest tak bardzo uciążliwe jak np. w kolejce w supermarkecie.  

A teraz czas na garść informacji:

Legoland to 65 milionów klocków użytych do różnych budowli. Cały park rozrywki został podzielony na różne strefy tematyczne. Czeka tam na odwiedzających ponad 50 różnych atrakcji.

Godziny otwarcia: 10:00 – 18:00

Ceny biletów: normalny 359 koron (179,50 zł), ulgowy 339 koron (169,50 zł), dzieci do lat 3 mają wstęp wolny.














piątek, 22 września 2017

Rømø

Wracamy do duńskich opowieści. To, co podoba mi się najbardziej w Danii to fakt, że granica jest strzeżona (w obliczu tego, co się teraz dzieje wcale mi to nie przeszkadza), jest tu czysto i nie kradną (choć pewnie są wyjątki).
Dlaczego czysto? Bardzo dbają tu o segregacje i wywóz śmieci. Jeśli coś jest nie tak jak trzeba posegregowane to nie zabierają worków a gospodarz dostaje maila z wyjaśnieniem, dlaczego jego śmieci nie zostały wywiezione. To jedno! A druga sprawa, że nigdzie nie spotkałam śmieci walających się po chodnikach czy trawnikach, mimo że byliśmy w miejscach, gdzie było multum turystów. Wszędzie było czysto!
Skąd wniosek, że mniej kradną? Owoce i warzywa przy sklepach wystawione i nikt ich nie pilnuje, idziemy na spacer a nasi gospodarze bez obaw zostawiają na boisku rower, na miejskim placu zabaw wkopana jest duża trampolina i to takie oczywiste, że nikt jej sobie nie przywłaszczy itp. Niby nic, małe rzeczy, a jednak wrażenie to robi.
A teraz kilka słów o Rømø. Jest to wyspa należąca do Danii, ludność 850 mieszkańców (2007). Na wyspie znajduje się największa w północnej Europie plaża piaszczysta, w czasie odpływu osiąga 2,5 km szerokości! Na plaży dopuszczony jest ruch samochodowy. To tyle z ciekawostek a teraz nasze odczucia.
Plaża - zrobiła na mnie wrażenie swoją wielkością. Choć dziwne wydało mi się to, że jeżdżą tam samochodami, a było ich tam naprawdę sporo.
Woda - w wyglądzie przypomina mi Bałtyk, zimna i szara.
Pogoda - a to już tylko wiatr, wiatr i hmmm wiatr...
Wydmy - i tu Was może zaskoczę! O ile w Polsce obowiązuje zakaz chodzenia po wydmach o tyle w Rømø jest to normalne. To właśnie tu ludzie odpoczywają od wiatru i turystów. Cieszą się ciszą, robią piknik itp.
Podsumowanie - polecam wyprawę do Rømø, żeby zobaczyć na żywo jak taka plaża wygląda aczkolwiek nie wyobrażam sobie dłuższego spędzenia tam czasu, w dużej mierze jest to spowodowane silnymi wiatrami.




poniedziałek, 4 września 2017

Nasze top 7 o czym trzeba pamiętać przed podróżą


Początek roku szkolnego to dobra okazja do wakacyjnych wspomnień.W tym roku za cel podróży obraliśmy sobie Skandynawię a dokładnie Danię. To nie była nasza pierwsza (nie licząc Marysi ;)) podróż do tego kraju, jednak pierwsza  w okresie letnim. Z jednej strony był to czas rodzinnego spotkania z najbliższymi z drugiej zaś strony był to czas zwiedzania i poznawania tutejszych zwyczajów.
A teraz wspomnienie samej podróży.
Zanim ruszyliśmy trzeba było się spakować. Niby oczywiste ale okazało się to nie byle jaką sztuką. Zwłaszcza jak do dyspozycji ma się ni to mały ni to duży samochód z bagażnikiem, który po spakowaniu wózka z gondolą mógł już niewiele pomieścić. A że nie ma rzeczy niemożliwych udało nam się spakować z głową (przynajmniej miałam pewność, że nie wieziemy zbędnych rzeczy) dzień wcześniej. Następnego dnia pobudka o godzinie 3:00 w nocy, śniadanie, poranna toaleta i godzinę później ruszyliśmy w drogę. Szymonek miał obiecane, że na podróż kupimy sobie Shake w McDonald i jakież było nasze zdziwienie, kiedy to okazało się, że o tej porze Shake nie sprzedają! Nie wiem kto był bardziej zaskoczony: my, że nie możemy kupić owy napój, czy obsługująca nas pani ze zdziwieniem, że ktoś o tej godzinie w ogóle o to pyta?
Na samej trasie było spokojnie. Dzieci a zwłaszcza Marysia przespały nam całą drogę dzięki czemu jechaliśmy płynnie z dwiema przerwami.
A czy wiecie o czym należy pamiętać przed przekroczeniem granicy? O sprawdzeniu, czy mamy włączony roaming! Ja tego nie zrobiłam i efekt był taki, że straciłam łączność ze światem. ;) Dopiero z Danii zadzwoniłam od męża do operatora i po zweryfikowaniu mojego konta włączono mi roaming. A skoro piszę już o samym przekraczaniu granic to przez Duńczyków jest ona strzeżona. Na początku jest zwężenie i wszystkie auta zjeżdżają na jeden pas, następnie przez kamery strażnicy i policja obserwuje osoby w samochodzie a potem strażnik pokazuje, czy możesz jechać, czy trzeba zjechać na bok do kontroli. Przejechaliśmy płynnie, więc chyba nie wzbudzamy podejrzeń. :)

A teraz top 7 o czym warto pamiętać przed podróżą:
  1. Pakowanie warto zaplanować i przemyśleć. Ile mamy miejsca na bagaże? Gdzie jedziemy i jaki charakter ma nasza podróż? Zanim spakujesz wszystkie rzeczy ostatecznie, przejrzyj je dwa razy - na pewno znajdziesz coś zbędnego.
  2. Co masz zrobić jutro zrób dzisiaj - podobnie jest z pakowaniem. Spakuj bagaże dzień wcześniej. Jest mniejsze ryzyko, że coś zapomnisz lub zostawisz.
  3. Naładuj baterie w: komórce, aparacie, kamerze, głowie i nogach.
  4. Strategia drogi. Warto przemyśleć ile kilometrów mamy do pokonania, jakim środkiem transportu i co możemy zrobić aby uniknąć wszelkich niedoskonałości typu korki na drogach np. w godzinach szczytu. W podróży z dziećmi warto przemyśleć, czy jest możliwa podróż w czasie, w którym jest prawdopodobieństwo, że prześpią większość drogi.
  5. Syndrom chomika, czyli pochowaj w skrytkach różne przekąski. Nie oszukujmy się, każdy z nas w drodze podjada, jak podróż jest dłuuuga i już się nam nudzi a pierwsze emocje opadną. Syndrom chomika zaoszczędzi nam czasu na niepotrzebne postoje aby zakupić coś na ząb.
  6. Dokumenty to nie wszystko, pamiętaj o uśmiechu. Niech on będzie Twoim nieodzownym towarzyszem. 
  7. Punkt nr 7 to przykrywka, żeby ładnie wyglądało. Dobrze, że jesteście! 
A o tym, co widzieliśmy i co zwiedzaliśmy dowiecie się w kolejnych postach! Do przeczytania. ;)